Owen Hargreaves – piłkarz z porcelany wraca na dobre?

Dnia 22 września 2011, kategoria: Premier League | Brak komentarzy »

Owen Hargreaves szturmem zdobył dzisiejsze media. Nie ma w tym nic dziwnego – taki triumf silnej woli nad nader często kontuzjowanym ciałem nie zdarza się często. 30-letni już pomocnik zadebiutował w błękitnych barwach Manchesteru City w najlepszy możliwy sposób, strzelając już w jedenastej minucie przepiękną bramkę z ponad 20 metrów. I trzeba to od razu zauważyć – mowa o zawodniku dalekim od bramkostrzelnego ideału, w końcu w 150 spotkaniach w barwach Bayernu Monachium do siatki trafił zaledwie pięć razy. Zdecydowanie mało, zważając na jego jednak – mimo pozycji boiskowej – dość ofensywne usposobienie. A tu nagle w pierwszym meczu, gdy sporo osób zapomniało o istnieniu tego, skądinąd świetnie zapowiadającego się niegdyś zawodnika, przypomina o sobie.

Niewątpliwie uśmiech po jego występie pojawił się nie tylko na twarzy Manciniego, którego wypowiedź zresztą przytoczymy na koniec, ale też Fabio Capello. Oczywiście zdecydowanie za wcześnie na to, żeby wyrokować czy zaraz Owen nie wróci do gabinetów lekarskich (odpukać!), ale tego rodzaju zawodnik dla reprezentacji Anglii jest po prostu nieoceniony. Włoch jeszcze przed debiutem wypowiedział się, że drzwi do kadry są dla wychowanka Calgary Foothills otwarte. A właśnie, jeszcze a propos bramkostrzelności, to Hargreaves jeszcze nie trafił dla reprezentacji, pomimo 42 występów, może teraz nadchodzi jego czas? Oby, bo to świetny przykład nie tylko dla wszystkich profesjonalnych zawodników (wielki szacunek za pokorę, brak unoszenia się honorem po zrezygnowaniu z jego usług przez Manchester United i zamieszczanie nagrań treningów w internecie, do czego nawet dzisiejsze angielskie gazety nawiązują), ale też wszystkich uprawiających jakikolwiek sport, że po prawie każdej kontuzji, nawet bardzo rozłożonej w czasie, można powrócić. Zdrowia Owen!, bo jesteś potrzebny nie tylko angielskiej piłce.

No i obiecana wypowiedź Manciniego:

- Jeśli on może wrócić i być piłkarzem jakim wcześniej był, to może być znowu ważny także dla Anglii. Cieszę się bardzo z jego powodu. On jest fantastycznym zawodnikiem, może mieć spore znacznie dla nas, jeśli będzie często grał i ominą go kontuzje. On przeszedł to wszystko bez problemów – tutaj nie było problemów w ciągu ostatnich trzech tygodni. Przed meczem zdecydowałem, że zagra pomiędzy 45 a 60 minut, rozegrał 57 minut, więc jestem zadowolony. Dobrze się poruszał i strzelił fantastyczną bramkę. W tym momencie nie jest na liście zawodników zgłoszonych do Ligi Mistrzów, jednak w styczniu może się na niej pojawić. Zostawiliśmy go poza składem, gdyż parę tygodni temu nie znaliśmy jego formy. Teraz zagrał prawi 60 minut i musimy zobaczyć jak się regeneruje. Mamy nadzieję, że będzie dobrze.

 

Owen Hargreaves szturmem zdobył dzisiejsze media. Nie ma w tym

nic dziwnego – taki triumf silnej woli nad nader często

kontuzjowanym ciałem nie zdarza się często. 30-letni już

pomocnik zadebiutował w błękitnych barwach Manchesteru City w

najlepszy możliwy sposób, strzelając już w jedenastej minucie

przepiękną bramkę z ponad 20 metrów. I trzeba to od razu

zauważyć – mowa o zawodniku dalekim od bramkostrzelnego ideału,

w końcu w 150 spotkaniach w barwach Bayernu Monachium do siatki

trafił zaledwie pięć razy. Zdecydowanie mało, zważając na jego

jednak – mimo wszystko – dość ofensywne usposobienie. A tu nagle

w pierwszym meczu, gdy sporo osób zapomniało o istnieniu tego,

skądinąd świetnie zapowiadającego się niegdyś zawodnika,

przypomina o sobie. Niewątpliwie uśmiech po jego występie

pojawił się nie tylko na twarzy Manciniego, którego wypowiedź

zresztą przytoczę później, ale też Fabio Capello. Oczywiście

zdecydowanie za wcześnie na to, żeby wyrokować czy zaraz Owen

nie wróci do gabinetów lekarskich (odpukać!), ale tego rodzaju

zawodnik dla reprezentacji Anglii jest po prostu nieoceniony.

Włoch jeszcze przed debiutem wypowiedział się, że drzwi do kadry

są dla wychowanka Calgary Foothills otwarte. A właśnie, jeszcze

a propos bramkostrzelności, to Hargreaves jeszcze nie trafił dla

reprezentacji, pomimo 42 występów, może teraz nadchodzi jego

czas? Oby, bo to świetny przykład nie tylko dla wszystkich

profesjonalnych zawodników (wielki szacunek za pokorę, brak

unoszenia się honorem po zrezygnowaniu z jego usług przez

Manchester United i zamieszczanie nagrań treningów w internecie,

do czego dzisiejsze angielskie gazety nawiązują), ale też

wszystkich uprawiających jakikolwiek sport, że po prawie każdej

kontuzji, nawet bardzo rozłożonej w czasie, można powrócić.

Zdrowia Owen!, bo jesteś potrzebny nie tylko angielskiej piłce.

No i na koniec obiecana wypowiedź Manciniego:
- Jeśli on może wrócić i być piłkarzem jakim wcześniej był, to

może być znowu ważny także dla Anglii. Cieszę się bardzo z jego

powodu. On jest fantastycznym zawodnikiem, może mieć spore

znacznie dla nas, jeśli będzie często grał i ominą go kontuzje.

On przeszedł to wszystko bez problemów – tutaj nie było

problemów w ciągu ostatnich trzech tygodni. Przed meczem

zdecydowałem, że zagra pomiędzy 45 a 60 minut, rozegrał 57

minut, więc jestem zadowolony. Dobrze się poruszał i strzelił

fantastyczną bramkę. W tym momencie nie jest na liście

zawodników zgłoszonych do Ligi Mistrzów, jednak w styczniu może

się na niej pojawić. Zostawiliśmy go poza składem, gdyż parę

tygodni temu nie znaliśmy jego formy. Teraz zagrał prawi 60

minut i musimy zobaczyć jak się regeneruje. Mamy nadzieję, że

będzie dobrze.

O chłystku co Robsona pouczał

Dnia 22 czerwca 2011, kategoria: Inne, Premier League, Transfery | Brak komentarzy »

Rok 1993, dzielnica apartamentowców w portugalskim Porto, w języku angielskim ma wówczas miejsce następująca rozmowa:

- Panie Robson, Panie Robson! Gratuluję ostatniego zwycięstwa. To był dobry mecz pana drużyny, chociaż zawodziły skrzydła.

- Przepraszam, ale kim pan jest?

- Wiernym kibicem pana drużyny, oglądam każdy mecz, zrywam się ze szkoły, Porto to dla mnie wszystko. Bardzo mi się podoba to co pan z tym klubem zrobił, choć osobiście uważam, że Paciencia powinien grać w pierwszym składzie.

Jak sądzicie, jak zareagowałby Franciszek Smuda, gdyby podczas niedzielnego spaceru po Błoniach został zagadnięty przez młodego kibica, domagającego się np. powołania Smolarka do kadry? „A idź pan ode mnie”? „Pan sobie jakiegoś kavala tu robi|? Czy może parafraza klasyka: „Spieprzaj młody do widzenia”? To chyba tylko te łagodniejsze wersje.

Tak zapewne postąpiłby Smuda, tymczasem sir Bobby Robson, już wówczas jeden z lepszych trenerów Europy, nie dość, że młodziana wysłuchał, to jeszcze niedługo później, zachęcony jego piłkarskim znawstwem i płynnym angielskim, zaprosił go do współpracy przy banku informacji.

Młodzian rzecz jasna nazywał się Andre Villas – Boas, a o tym, jak futbolowe historie bywają przewrotne, niech świadczy fakt, że wspomniany Paciencia najpierw niejako otworzył Boasovi drogę do pierwszej pracy w futbolu, a po 18 latach – pokonanie prowadzonej przez niego Bragi zapewniło dzisiejszemu szkoleniowcowi Chelsea triumf w lidze Europy, zarazem pierwsze europejskie trofeum.

*

Rok 2001, wyobraźmy sobie, że oto CV 22- letniego człowieka przeglądają działacze jednego z polskich klubów:

- Gdzie mówisz, że ten gówniarz pracował?

- Brytyjskie Wyspy Dziewicze.

- Gdzie kurwa?

- No mówię, Wyspy Dziewicze.

- Ta nazwa mi się z różnymi rzeczami kojarzy, ale na pewno nie z geografią. Gdzie to w ogóle jest?

- Nie wiem szefie, pewnie gdzieś nad oceanem; plaża drinki te klimaty.

- Dobra, chuj z tym. Ile mówisz, że on spotkań wygrał?

- Żadnego. Ale w dwóch spotkaniach stracił tylko 14 goli, jedną bramkę jego chłopcy zdobyli. Ale przecież reprezentacja Brytyj…

- Koniec, kurwa, nie zrobię z siebie kretyna. Bierzemy Stasia, ma tylko 33 lata a w okręgówce bardzo go chwalą.

A jak było w Portugalii? Robson nie zapomniał o swoim młodym współpracowniku i w momencie, gdy FC Porto objął Jose Mourinho, polecił mu Villasa-Boasa na asystenta. 22-letni młodzieniaszek, pouczający i co rusz zagrzewający do walki starszych od siebie reprezentantów mało komu znanej wysepki, już tu miał pewne efekty. Najwyższe miejsce w rankingu Brytyjskich Wysp Dziewiczych? 160. – rok 2000, czas pracy Boasa. Dla porównania ostatnie dwa jej mecze? 0-10 i 0-17, to drugie, rekordowe w historii lanie z Republiką Dominikany, obecnie 168. w rankingu. Jak pisał klasyk, reszta niech będzie milczeniem.

*

Można by, pisząc o Boasu, wymieniać kolejne jego sukcesy, zdobyte trofea, kolejne przedrostki „naj”, które, zwłaszcza w poprzednim sezonie do niego przylgnęły. Ale po co? I tak każdy już to opisał, przemaglował, czy to media polskie czy portugalskie.

Mówi się, że aby zrozumieć przyszłość, trzeba być zakorzenionym w przeszłości Kariera Boasa jasno dowodzi prawdziwości tego stwierdzenia. Dodatkowo nowy trener Chelsea niewątpliwie ma szczęście, że na początku lat 90. Jedna z jego prababek postanowiła z angielskiego Stockport przenieść się do Guimaraes a nie nad Wisłę.

JAKUB RADOMSKI

Legia jak Real, Skorża jak Mourinho

Dnia 30 maja 2011, kategoria: Ekstraklasa | Brak komentarzy »

Kluby stołeczne, triumf w krajowym pucharze, mniej więcej taka sama pozycja w tabeli ligowej z mniej więcej taką samą stratą punktową do lidera, świetny finisz ligowych rozgrywek, wielkie zapowiedzi i obietnice, a problemy z ich realizacją, letnie transferowe szaleństwo (oczywiście przy zachowaniu skali piłki hiszpańskiej do polskiej), przedsezonowa zmiana trenera, zapowiadającego rewolucję w stylu gry, przychylność działaczy wobec trenera po porażkach i szansa dla niego na wielki rewanż w następnym sezonie, i wreszcie konflikt owego trenera z dyrektorem sportowym, roztrząsany miesiącami przez media. Wbrew pozorom, zaskakująco wiele łączy Legię Warszawa z Realem Madryt. Nawet na siłę można by obwołać Miroslava Radovica naszym lokalnym Cristiano Ronaldo, ale nie chcemy testować cierpliwości czytelników. W każdym razie coś musi w tym być, że stołeczne kluby nieodzownie związane są z największą presją, nienawiść wobec nich rośnie w siłę na terytorium całego kraju, cierpliwość działaczy ma najkrótszy okres ważności.

Tyle analogii, przejdźmy do sytuacji Macieja Skorży. Wydawało się, że dla Legionistów będzie to sezon triumfów. Stolicę przyozdobiły wielkie billboardy, na których pełnym blaskiem świecili między innymi Bruno Mezenga i Srdja Knezević, dzisiaj Legii niepotrzebni. Hasłem przewodnim było „Nowa drużyna, nowe nadzieje”. Te zostały dodatkowo pobudzone, spektaklem teatralnym w wykonaniu zawodników „Wojskowych” i Arsenalu Londyn. Towarzyski mecz zakończony wynikiem 5-6, spektakularne trafienie Ariela Cabrala, dało złudzenie wielkości. Zwycięstwa ligowe miały tylko potwierdzić znakomitość drużyny na dobre stworzonej na obozach we Francji. Szybko jednak ta bańka mydlana prysła, gdy przyszło zmierzyć się z zespołami, których klasa ma się tak do Arsenalu, jak bułgarskich skoczków narciarskich do Adama Małysza. Zero porównania. I te wszystkie Polonie, Ruchy, Zagłębia, okazały się poprzeczką ciężka do przeskoczenia. Niewiele zmieniły prestiżowe zwycięstwa z Lechem i Widzewem, bo dobra forma z drugiej połowy października okazała się tylko słabością rywali, co udowodniła Wisła, deklasując Legię w Krakowie w stosunku 4-0. Potem nastąpił okres wielomiesięcznej gry w kratkę, zwycięstwa przeplatane były remisami i zbyt częstymi porażkami. Aż do finału Pucharu Polski, aż za nadto ukazującego słabość trenerską Jose Bakero, którego minimalizm dał bodziec największemu wrogowi Lecha, przynajmniej w sensie kibicowskim, do świetnej końcówki. Bezbramkowy remis  w Białymstoku przy grze w dziewięciu zawodników, łatwe zwycięstwo z mistrzowską już Wisłą, rozbicie Korony, Arki i Polonii Bytom. Ten impuls podarowany w prezencie przez Bakero sprawił, że Skorża pozostanie na stanowisku trenera. Skorża niczym Mourinho może dostać szansę na zbudowanie autorskiego zespołu, ale do tego potrzeba jednej decyzji.

Kibicom stołecznego klubu wypada tylko życzyć podobnej roszady, która zaszła w sztabie „Królewskich”. Skonfliktowanego z Mourinho Jorge Valdano zastąpił przyjaźnie nastawiony nań Zinedine Zidane. Najsłabszym ogniwem „Wojskowych”, a przynajmniej, delikatnie rzecz ujmując, człowiekiem sprawiającym wrażenie nieprzygotowanego do sprawowanej funkcji, jest dyrektor sportowy Marek Jóźwiak. Kluczem do przemiany stołecznego klubu w następnym ligowym sezonie powinna być zmiana Jóźwiaka na fachowca, posiadającego znajomości nie tylko w polskim futbolu, znającego języki obce, ale też znajdującego wspólny język z trenerem pierwszego zespołu. W innym przypadku pozostawienie Skorży nie ma najmniejszego sensu, a obarczanie go pucharową klęską, najprawdopodobniej już sierpniową, będzie li tylko wyłącznie szukaniem na siłę kozła ofiarnego, a rzeczywista odpowiedzialność, nawet za sportową dyspozycję, spocznie na barkach krótkowzrocznego zarządu.

PAWEŁ MACHITKO

Przegląd bohaterów sezonu

Dnia 27 maja 2011, kategoria: Ekstraklasa | Komentarzy: 3 »

Choć do końca została jeszcze jedna kolejka, my już dzisiaj pokusiliśmy się o nasze autorskie podsumowanie ligi:

Najlepsi bramkarze:
1. Pareiko 2. Kaczmarek 3. Kelemen

Najlepsi lewi obrońcy:
1. Dudu 2. Wawrzyniak 3. Paljić

Najlepsi prawi obrońcy:
1. Rzeźniczak 2. Socha 3. Bonin

Najlepsi stoperzy:
1. Celeban 2. Chavez 3. Madera

Najlepsi defensywni pomocnicy:
1. Vrdoljak 2. C. Wilk 3. Sobolewski

Najlepsi ofensywni pomocnicy:
1. Melikson 2. Stilić 3. Jeż

Najlepsi skrydłowi:
1. Mierzejewski 2. Traore 3. Małecki

Najlepsi napastnicy:
1. Rudnevs 2. Kucharczyk 3. Genkov

Największe polskie odkrycie
1. C. Wilk 2. Kucharczyk 3. Klich oraz D. Sikorski

Największe zagraniczne odkrycie:
1. Melikson 2. Jeż 3. Ntibazonkiza

Najbardziej elegencki piłkarz:
1. Jaliens 2. Cabral 3. Jeż

Najszybszy piłkarz:
1. Manu 2. Ntibazonkiza 3. Małecki

Najbardziej siłowy napastnik:
1. Hubnik 2. Sikorski 3. Labukas

Najlepszy mecz:
1. Wisła – Lechia 2. Cracovia – Legia 3. Arka – Polonia B.

Najładniejszy gol:
1. Grzelczak na Jadze 2. Siwakow na Lechii 3. Malinowski z Górnikiem

Największe szanse na błyśnięcie w przyszłym sezonie:
1. Cabral 2. Abwo 3. J. Kosecki

Najlepsze transfery ogółem:
1. Górnik 2. Wisła 3. Śląsk

Najlepsi trenerzy:
1. Lenczyk 2. Szatałow 3. Nawałka

Najlepsi sędziowie:
1. Gil 2. Piasecki 3. Jarzębak (tu się zastanawialiśmy długo)

Macie może jakieś inne pomysły? A może brakuje wam pewnych kategorii? Zapraszamy do komentowania!

KR

Typujemy kolejkę. Będą cuda?

Dnia 24 maja 2011, kategoria: Inne | Brak komentarzy »

Niestety nie daliśmy rady regularnie typować kolejnych kolejek naszej zacnej ligi, jednak nasza srednia – jak dotąd 50% – jest wynikiem dość dobrym. Dziś wyzwanie trudniejsze, bo mamy przedastostatnią już serię spotkań, czyli, jak to w Polsce bywa, patrzeć trzeba nie tylko na formę i sytuacje kadrową. Nie musimy chyba pisać, na co dokładnie jeszcze.

Zadanie niełatwe, ale, wywołani do tablicy, sugerujemy następujące rozstrzygnięcia:

Arka – Legia 1
Cracovia – Jagiellonia 2
Bytom – Lech 1
Widzew – Lechia 1
Polonia – Bełchatów 1
Ruch – Śląsk X
Korona – Górnik 2
Zagłębie – Wisła 1

Poznalibyśmy zatem wicemistrza kraju (Jagiellonia) i pierwszego ze spadkowiczów (Cracovia). A meczem o puchary stałoby się spotkanie Górnik – Widzew w 30 kolejce. A jak wy sądzicie? To realne prognozy czy raczej football fiction?

KR

Legia na Ligę Europy

Dnia 21 maja 2011, kategoria: Ekstraklasa, Inne | Komentarzy: 3 »

Co rusz słyszymy, że Legia beznadziejna, zęby bolą patrząc na nią i tym podobne kwestie. Że musi dojść do rewolucji, trzeba zmienić połowę składu. Tylko czy aby na pewno?

Po sezonie odejdzie Skorża, który na Łazienkowskiej sobie nie poradził Zastąpienie go Weissem to krok dobry, bo:

1. Pan Maciej miał kilka fatalnych pomysłów taktycznych, jak chociażby ustawianie Kucharczyka na skrzydle podczas gdy w ataku śmiga Chinyama.

2. Pan Maciej nie miał pomysłu na niektórych piłkarzy, jak np. Cabral, który naszym zdaniem ma dużo większy potencjał niż na to wskazują jego występy, podobnie jest z Riosem z Wisły Kraków

3. Pan Maciej przegrał 11 spotkań, wiele wygrał szczęśliwie, a to jeszcze nie koniec i nawet drugie miejsce nie powinno tego zamydlić.

4. Gdy Rzeźniczak dostał w ryj od kibola, Pan Maciej udawał że nic się nie stało. Sygnał poszedł prosty i dość żenujący: „Kubuś, szkoda mi ciebie, ale wiedz – oni są silni i ni mogę z nimi zadzierać”

Weiss to takie przeciwieństwo Skorży, trener z jajami, charyzmą, którego przemówienie motywacyjne nie będzie zapewne wyglądało jak odprawa szefa kościelnego chóru. Postać kontrowersyjna, nie bojąca sie powiedzieć tego co myśli, broniąca się wynikami.

Za ten krok, jeśli do niego dojdzie, duży szymkowiakowy szacuneczek dla działaczy Legii. Panowie, jednak umiecie…

Teraz o piłkarzach, najpierw tych sprowadzonych przed lub w trakcie obecnego sezonu, oto nasza krótka ocena:

Cabral – umie dużo więcej niż w sezonie pokazał, mamy nadzieję, że Legia go wykupi, a Weiss wykorzysta potencjał
Vrdoljak – najlepszy, obok Sobolewskiego i C. Wilka defensywny pomocnik ligi, pewniak do pozostania
Manu – gra coraz lepiej, też nam się wydaje, że z lepszym trenerem pokaże dużo więcej, mimo wszystko powinien zostać
Gol – hmmm, mamy nadzieję, że w nowym sezonie jak najrzadziej będzie podnosił się z ławki. Klaszyczny ligowy przeciętniak, któremu ktoś kiedyś zrobił krzywdę, wmawiając, że dobrze gra w piłkę
Antolović, Kneżević, Kelhar i Mezenga – jak najszybciej się ich pozbyć, dwaj pierwsi to dramat nad dramaty, Mezenga ciut lepiej, choć tez niepotrzebnie blokuje miejsce w ataku.

Teraz o nowej Legii, tej na puchary, pozycja po pozycji:

bramkarz – najgorszy od kilkunastu lat, niestety. Radzimy odkurzyć Janka Muchę, jeśli się nie uda – ponegocjować z Jurkiem Dudkiem, który pewien pozom gwarantuje a i marketingowo Legii by pomógł. Inna opcja? Sandomierski

środek obrony – jest Astiz, jest Choto, jest solidny dość Komorowski, przydałby się jeden zawodnik, a Michał Żewłakow to pomysł dość dobry

boki obrony – najmocniejsze w lidzie i wzmocnień nie wymagają, za Wawrzyniaka może grać Kiełbowicz, za Rzeźniczaka – Jędrzejczyk

defensywni pomocnicy – podobno Borysiuk odejdzie za 2 mln euro do Udinese; cóż – z takie pieniądze jego oddanie w pełni rozumiemy, tyle że tu robi się olbrzymia luka, i potrzeba będzie jednego, a najlepiej dwóch zawodników. Pomysłów za dobrych nie mamy – może Rafał Grzyb, ale chyba lepiej ktoś z zagranicy, sprowadzony nawet za duże pieniądze

ofensywny pomocnik – tylko Robert Jeż, to jest piłkarz, podobnie jak Stilić i Melikson, z gatunku tych „za dobrych na polską ligę” i z całą pewnością jest on w stanie poprowadzić grę Legii. Jeszce jedno – zupełnie nie rozumiemy tego całego podniecania się Mateuszem Klichem, jako kibice Legii mam nadzieję, że trafi do Lecha

skrzydłowi – Legia potrzebuje czterech wysokiej klasy piłkarzy na tę pozycję. Rybus? Jego byśmy sprzedali, gdyby dało się tak za około milion euro, bo chłopak w rozwoju się ewidentnie zatrzymał, a jest jeszcze młody Zostają Manu, Radović i Żyro, przyjdzie jeszcze Kosecki. Spróbuj Marku pozyskać Traore, jak nie to Sikorskiego.

atak – Legia wg nas nie potrzebuje wzmocień na tą pozycję, bo jest przecież Kucharczyk, jest Michal Hubnik. Chinyama, podobnie jak Mezenga, powinien z Legii odejść

Legia, mająca awansować do fazy grupowej Ligi Europy, wyglądałaby więc tak:

Mucha / Dudek – Rzeźniczak, Choto, M. Żewłakow , Wawrzyniak – Vrdoljak, pan X – Traore, Jeż, Manu / Radović – Kucharczyk.

Ławka: Skaba, Kiełbowicz, Astiz, Gol, Cabral, M. Żyro, Kosecki, Hubnik

A wy co o tym sądzicie? Macie jakieś pomysły na defensywnego pomocnika dla Legii? Sugerujcie je w komentarzach.

KR

Donalda strzał, tym razem nie w bramkę a w stopę

Dnia 5 maja 2011, kategoria: Inne | 1 komentarz »

O najnowszej decyzji wojewodów napiszę krótko.

Można z kibolstwem walczyć inteligentnie przez: a) pełną identyfikację stadionowych bandytów b) unifikację zakazów, wreszcie c) – świadomość o nieuchronności kary. Tak właśnie zrobili Anglicy, poszli odważną drogą i dopięli swego.

Tymczasem jaki sygnał wysłał kibolom Tusk (nie oszukujmy się, w dużej mierze wyszło to od niego)? Poszło coś a la: słuchajcie, widzimy że jesteście silni, boimy się was, jednocześnie nie mamy na was pomysłu. A coś robić musimy, bo nas zjedzą media.

No właśnie, media. One zjedzą ich tym bardziej, bo najwyraźniej jakiś „ekspert” od wizerunku podpowiedział premierowi, że tego typu decyzja pomoże mu zdobyć wyborców ceniących sobie bezpieczeństwo, a zarazem utwierdzi wizerunek Tuska – przywódcy stanowczego oraz silnego. Tymczasem Donek, robiąc co zrobił, po pierwsze straci u kibiców normalnych, takich jak autor tego wpisu, którzy zostali właśnie wepchnięci z bandytami do jednego wora. Po drugie, co gorsze, zaczął włąśnie uderzać m. in. w klub będący we władaniu ITI. A przecież ta spółka posiada także pewną stację, która jakoś wyraźnie jak dotąd po Platformie nie jechała. I teraz widać już, że reaguje nieco inaczej.

KR

Tylko jeden z wielu

Dnia 13 kwietnia 2011, kategoria: Inne, Reprezentacja | Brak komentarzy »

Zawrzało na początku tego tygodnia w polskich mediach sportowych. Oto okazało się, że w stan oskarżenia za sprzedanie/ kupienie decydującego o grze „Miedziowych” w pucharach meczu Cracovia – Zagłębie Lubin postawieni zostali byli i obecni reprezentanci Polski, a wśród Łukasz P. zwany do niedawna przez media „Piszczkiem”, prawy obrońca Borussii Dortmund. – Ten Pan w kadrze już nie ma prawa grać! Jeśli Smuda ma jaja, już nigdy go nie powoła! – grzmiała większość telewidzów, którzy dodzwonili się do „Hyde Parku” w telewizji Orange Sport Info, a ich punkt widzenia podzielał też prowadzący ów program. Transfersblog.pl pozwoli sobie wyrazić odmienną opinię, a swoje racje poniżej prezentuje w punktach:

1.„Naiwni wierzący, że wszystkie wydarzenia korupcyjne ujrzały już w mediach światło dzienne, albowiem ci wiedzą skrajne mało o polskim futbolu”. Gdyby każdy polski piłkarz, który w przeszłości brał czynny udział w korupcji miał mieć z automatu zamkniętą drogę do kadry, na Euro mielibyśmy zdecydowanie najmłodszą kadrę ze wszystkich – zdanie to pogrubiamy celowo. Weźmy takiego Dariusza W., który, jako że niejako sterował korupcją w dobijającej się do Ekstraklasy Koronie, wciąż pozostaje bez pracy, bo padło akurat na niego. Efekt? Dziś na topie, oprócz kilku rzeczywiście znających się na swoim fachu trenerów (Lenczyk, Fornalik, Michniewicz, Probierz), są również panowie, którzy tak naprawdę niewiadomo, co w klubach z wielkimi ambicjami robią. Mamy Skorżę, kolegę Andrzeja B. którego karierą sterował Paweł Janas i który dzięki niemu załatwił niezłą fuchę swojemu synkowi. Jest wreszcie Jacek Zieliński, który przyznał się już do wręczenie koperty sędziemu, a który dziś kreowany jest na jakiegoś zbawcę Polonii, gdy po prostu piłkarze przestali grać przeciwko szkoleniowcowi. Skrajny przykład, Bakero – piłkarz świetny, trener beznadziejny, miłośnik polskiego piwa, wystawiający Stilicia w ataku. Ale dość, ten tekst jest o kimś innym.

2.Argument drugi – Łukasz P. nie był inicjatorem owego zdarzenia korupcyjnego, a „jedynie” świadomie zrzucał się na łapówkę dla kolegów z Cracovii. Bardzo możliwe, że gdyby wówczas odmówił, zachował się tak jakby następnego dnia miał casting do „Czasu honoru”, wówczas tak szybko na szerokie wody piłkarstwa by nie wypłynął i dziś Sahina i spółkę oglądałby w telewizji. Niestety, korupcja, także nie tak dawno temu, była wszechobecna. Pamiętacie mecz Legia – Zagłębie, po którym goście sięgnęli po tytuł? Przypomnijcie sobie, jak piłkarze z Warszawy w pierwszej połowie gnietli rywala, by po przerwie praktycznie przestać grać w piłkę (szczególnie ci kluczowi zawodnicy Legii). Wyrzucanie z kadry czy zamykanie w areszcie w sytuacji gdy przeciętny kibic dowie się o 3% tego typu zdarzeń, zwyczajnie nie ma sensu. Kara finansowa, dostosowana do skali winy oraz aktualnych zarobków, a przede wszystkim pisanie o konkretnych osobach w mediach, wydają się właściwe i dostateczne.

3.- A co powiedzą zagraniczni dziennikarze, gdyby P. strzelił na Euro np. bramkę dającą nam wyjście z grupy? Cała Europa będzie przecież pisać, że Polskę uszczęśliwił oszust – martwił się na antenie prowadzący „Hyde Park”. A pamiętacie Paulo Rossiego? Zdecydowanie więcej osób skojarzy go dziś jako króla strzelców Mundialu w Hiszpanii z 1982 roku, najlepszego również piłkarza imprezy, na którą przecież pojechał tylko dlatego, że w ostatniej chwili skrócono mu dyskwalifikację za udział w korupcyjnej aferze „toto nero”. „Odkupił swoje winy, stał się bohaterem” – pisano najczęściej, więc chyba nie mamy się o co martwić. Porównanie z Rossim może nieco na wyrost, bo P., przy obecnym selekcjonerze, może co najwyżej strzeli na Euro honorowego gola na 1-3 w meczu z losowaną z czwartego koszyka Słowacją.

4.Jakby nie patrzeć, P. to obecnie najlepszy polski piłkarz. Usuwając go z kadry, skarzemy się tym samym na prawej obronie na Wasilewskiego, Rzeźniczaka albo Celebana. Albo, znając żelazną konsekwencję Franciszka jeszcze póki co Smudy, na Łukasza M. A wtedy zapewne nawet jak przyfarci nam w losowaniu, możemy nic rywalom nie strzelić.

5.Szczerze mówiąc, dużo lepiej bym się czuł, gdyby na Euro mój kraj godnie reprezentował znajdujący się w świetnej formie, ambitny, wybiegany, zarazem odbudowujący swoje dobre imię Łukasz P. niż naturalizowany w ostatniej chwili kilkuosobowy zaciąg zagraniczny, który z Polską ma tyle wspólnego co sztuczna mgła z katastrofą w Smoleńsku. A wśród nich taki jeden obrońca – płaczek, o którym już niedawna będą zapewne powstawać przeróbki piosenek w stylu „Don’t cry for me Arboleda”.

KR

Kto po puchar?

Dnia 18 marca 2011, kategoria: Liga Mistrzów | Brak komentarzy »

Cztery pary ćwierćfinałowe i tylko jeden hit. Trochę kiepsko, ale zważywszy na to, może nas czekać w półfinałach – warto uzbroić się w cierpliwość. Naprawdę. Zanim jednak o tym, co będzie, czas na małe podsumowanie. W końcu wśród par drugiej rundy Ligi Mistrzów każdy z nas wskazał osobistego faworyta. A jak wyszło? Jedziemy.

Kuba:
Roma vs Szachtar – Szachtar (awans Szachtaru)
Milan vs Tottenham – Tottenham (awans Tottenhamu)
Schalke vs Valencia – Schalke (awans Schalke)
Bayern vs Inter – Bayern (awans Interu)
Real vs Lyon – Real (awans Realu)
Arsenal vs Barcelona – Barcelona (awans Barcelony)
Marsylia vs Manchester United – Manchester (awans Manchesteru)
Kopenhaga vs Chelsea – Chelsea (awans Chelsea)

Nic dodać, nic ująć. Chłop trafił niemal idealnie. 7/8. Nie mylił się w pewniakach, odważnie szafował niespodziankami i przeliczył się tylko w przypadku Interu. Na swoje usprawiedliwienie Kuba znajduje jedynie to, że wówczas (17 grudnia) w Mediolanie lokalnych restauratorów terroryzował Rafa Benitez.

Moje typy natomiast wyglądały tak:
Roma vs Szachtar – Roma (awans Szachtaru)
Milan vs Tottenham – Milan (awans Tottenhamu)
Schalke vs Valencia – Valencia (awans Schalke)
Bayern vs Inter – Inter (awans Interu)
Real vs Lyon – Real (awans Realu)
Arsenal vs Barcelona – Barcelona (awans Barcelony)
Marsylia vs Manchester United – Manchester (awans Manchesteru)
Kopenhaga vs Chelsea – Chelsea (awans Chelsea)

5/8. Nawet w schyłkowej fazie pracy Beniteza ani myślałem skreślać obrońców trofeum. „Don’t ever underestimate the heart of a champion!” – słowa Rudy’ego Tomjanovicha warto wziąć sobie do serca także w odniesieniu do futbolu. Przeceniłem z kolei pozostałych przedstawicieli Calcio. Roma okazała się kompletnie chybionym typem, Milan zaś – w zamyśle – miał na spokojnie odprawić debiutanta. Valencia? Tak już po prostu bywa.

Skuteczność Kuby imponująca, moja – powiedzmy – przyzwoita, przy czym trafiałem raczej oczywiste typy. Tym bardziej więc należą się słowa uznania dla niego za właściwy wybór tam, gdzie zwycięzcę wskazać było najtrudniej. Skoro nadarza się jednak okazja do rewanżu, stanie w bukmacherskie szranki ponownie.

Real Madryt – Tottenham Hotspur

MJ: Ćwierćfinał dla debiutującego Tottenhamu będzie już absolutnym maksimum, które ze swoich zawodników zdoła wycisnąć Harry Redknapp. Londyńczycy staną również przed poważnym dylematem, bowiem w kwietniu walka o czwarte – ostatnie premiujące startem w następnej edycji Ligi Mistrzów – miejsce w Premier League będzie trwała w najlepsze. A Tottenham nie należy do tych, którzy potrafią łapać wszystkie sroki za ogon. Real w półfinale, bez poważniejszych problemów.

KR: Oto pierwsza para, gdzie rewanż już nie będzie potrzebny. Gdyby na Królewskich trafił Szachtar, mógłby coś ugrać, lecz Tottenham na Bernabeu zostanie raczej zmiażdżony. Ale na White Hart Lane i tak pewnie przybędzie komplet. Pewny awans Realu.

Inter Mediolan – Schalke 04 Gelsenkirchen

MJ: Drugi rok z rzędu Inter dostaje teoretycznie łatwego rywala w tej fazie rozgrywek. Z CSKA poszło raczej gładko, nie inaczej będzie i tym razem. W Schalke wywalono wreszcie Magatha, ale czy z nim, czy już z Ragnickiem, faworyt może być tylko jeden. Co wcale nie oznacza, że mediolańczycy puszczą rywali z bagażem pięciu goli.

KR: Jeżeli gdzieś typować niespodziankę to właśnie tutaj. Bo golach Gomeza i Mullera wydwało mi się, że Inter zostanie zmiażdzony w Monachium tymczasem podopieczni Leonaro stanęli na wysokości zadania. – Jeżeli ograliśmy Bayern, to z marszu przejdziemy też Schalke – myślą już pewnie w Mediolanie. A wcale nie muszą. I stawiam, że to gracze z Zagłębia Ruhry bedą w półfinale.

FC Barcelona – Szachtar Donieck

MJ: Tak, Szachtar od trzech lat nie przegrał domowego spotkania w Lidze Mistrzów. Ale Arsenal też pokonał Barcelonę w pierwszym starciu – widać zatem, że to kompletnie bez znaczenia. Barcelona w półfinale – dziękuję, dobranoc.

KR: Druga para, w której wszytko rozstrzygnie się już na Półwyspie Iberyjkiej. Szkoda mi fanów na pięknej Donbass Arenie, którzy przybędą na rewanż jedynie podziwiać Messiego i spółkę. Bo wierzyć w odrobienie 0-4 czy 1-5 raczej nie będą.

Chelsea Londyn – Manchester United

MJ: Pojedynek wagi ciężkiej. Doprawdy, piekielnie trudno z silnym przekonaniem wskazać na kogokolwiek. Mus to mus, wiadomo, stawiam na Chelsea.

KR: Chelsea – United. Rewanż za finał LM, tyle tylko, że mam wrażenie, że wtedy i Chelsea i United grały na nieco wyższym poziomie. Nudne, naprawdę nudne było to losowanie, jeżeli taki mecz uchodzić za zdecydowany hit tej fazy. A wynik? Stawiałbym jednak na Chelsea, z uwagi na plagę kontuzji u rywala.

Co do półfinałów – szykuje się kwiecień w rytmie Gran Derbi i pojedynek włosko-angielski. Czy jednak Inter będzie się chciał zrewanżować Manchesterowi za drugą rundę sprzed dwóch sezonów, czy może Chelsea Interowi za zeszłoroczną drugą rundę – czort jeden wie.

MJ

Nasze typy ligowe, cz.4.

Dnia 18 marca 2011, kategoria: Inne | Brak komentarzy »

Ostatnia kolejka obfitowała w niespodziewane rezultaty (3 gole Polonii Bytom w Kielcach, wierzył w nie ktoś?), co w sposób naturalny odbiło się na skuteczności naszych typów. Mateusz J., zwany Jaworem trafił jedynie dość oczywisty mecz Wisły z Widzewem i w sumie z 16 meczów poprawnie wytypował 8. Mnie, oprócz Wisły, udało się trafić porażkę DyskoPolonii w Lubinie i Lecha w Krakowie (choć paradoksalnie to był najlepszy mecz Kolejorza w tej rundzie, ech ta piłka), co daje 12 trafionych wyników na 24. Czyli wniosek jest prosty niczym taktyka Stoke – między nami remis, obaj mamy w tej chwili skuteczność 50%, którą w ten weekend postaramy się już poprawić. A, i jeszcze jedna uwaga – gdyby postawić powiedzmy po 10 zł na każdy nasz typ, czy to mój czy Jawora, byłbyś – szanowny czytelniku – już teraz na lekkim plusie.

Teraz o nadchodzącej kolejce. Najpierw Jawor, który tradycyjnie wierzy w siłę Arki i Lecha, nie stawia też na żadne zwycięstwo gości, czy to Wisły czy Legii. Oto jego typy:

Arka – Zagłębie 1
Ruch – Górnik X
Polonia – Widzew 1
Śląsk – Lechia X
Lech – Jagiellonia 1
Cracovia – Korona 1
Bełchatów – Legia X
Bytom – Wisła X

Ja się zgodzę z kolegą jedynie w dwóch przypadkach – Cracovii i Arki. Lech Bakero wciąż gra słabiutko i wreszcie ktoś – nawet równie zawodząca Jaga – powinien obnażyć to na Bułgarskiej. Ruch z kolei gra coraz lepiej, coraz łądniej dla oka, jeśli wyjdzie dwójką z przodu w derbach, możemy zobaczyć overowe spotkanie zakończone jakimś 3-1 dla Niebieskich. Polonia się przełamie? No way, przecież oni grają bez żadnej ambicji, Widzew ma wyjątkową szansę i raczej tego nie spieprzy. Moje typy przedstawiają się tak:

Arka – Zagłębie 1
Ruch – Górnik 1
Polonia – Widzew 2
Śląsk – Lechia 1
Lech – Jagiellonia X
Cracovia – Korona 1
Bełchatów – Legia 2
Bytom – Wisła 2

A w Europie? Overowo, jak chcecie zaryzykować, grajcie jednak Polskę i Wielkie Derby Sląska. Jak nie, polecamy starcie w Bundeslidze – mecz Leverkusen z Schalke, w którym zanosi się na jakieś 4-2.

KR